SPONSOR GŁÓWNY

Energa

ORGANIZATOR

WP.pl

 

Plebiscyt "Świetlna stolica Polski" zakończony

Wkrótce ogłoszenie wyników

Zobacz galerie

 

Konkurs "Jaśnie galerie" zakończony

Wkrótce ogłoszenie wyników

Zobacz galerie finałową

Styl
Tomasz Rożek: umysły ścisłe kontra humaniści. To tak nie działa

Źródło: WP.PL | 10.01.2017

Jak zachęcić dziecko do bezpiecznych eksperymentów i nauki fizyki? Czy mamy dodatkowe zwoje w mózgu, które odpowiadają za rozumienie nauk ścisłych? I dlaczego nasze włosy i ubrania – szczególnie swetry – tak elektryzują się zimą? Na te pytania odpowiada Tomasz Rożek, z wykształcenia fizyk, a z zawodu dziennikarz naukowy. Jest autorem oraz prowadzącym program „Sonda 2” w TVP2, kieruje działem naukowym w tygodniku „Gość Niedzielny”. Prowadzi facebookowy fanpage "Nauka.To lubię". Jest też ambasadorem edukacyjnego programu Grupy Energa „Planeta Energii”, który poprzez zabawę uczy, jak bezpiecznie i oszczędnie korzystać z prądu.
 

Pamiętam lekcje fizyki ze szkoły podstawowej: jakieś stare wahadło i wzory wypisywane kredą na tablicy, których musieliśmy uczyć się na pamięć. Podobnie było na chemii. Wszyscy byliśmy przerażeni tymi lekcjami. Czy dzieci są słabe na przykład z fizyki lub innych ścisłych przedmiotów, czy może ich zainteresowania nie zostały odpowiednio rozbudzone?

Jestem wielkim przeciwnikiem łatwego segregowania ludzi na tych, którzy mają dodatkowe zwoje w mózgu i rozumieją fizykę, oraz tych, którzy ich nie mają. To tak nie działa. Od wielu lat prowadzone są badania, z których wynika, że ludzie nie dzielą się na umysły ścisłe i humanistów. Raczej na tych, w których rodzice rozbudzili ciekawość, zainteresowali ich wiedzą, i tych, którzy się boją, bo nigdy nie mieli okazji tego spróbować. To nie jest kwestia gimnazjum czy liceum – wtedy jest już za późno. Tego typu procesy powinny się odbywać już w przedszkolu. Idealnie, gdy dziecko dostaje w domu odpowiednie lektury. Gdy rodzice spędzają z synem czy córką czas – i nie chodzi o liczenie wzorów. Raczej o eksperyment w kuchni, że coś zmieni kolor, zacznie dymić czy dziwnie pachnieć. Wtedy dziecko nie ma w sobie strachu przed nauką, eksperymentem w formie zabawy. Natomiast nie jest dobrze, jeżeli na każdym kroku słyszy, że to jest coś strasznego i potwornie trudnego. Idzie do szkoły i nagle pojawiają się rachunki, które dla każdego są trochę abstrakcyjne. Wówczas zaczyna się problem. Są ludzie, którzy się tego nie boją, choć wiedzą, że nie jest to bułka z masłem, ale przecież trudne jest również przepłynięcie basenu.


Tomasz Rożek - ambasador edukacyjnego programu Grupy Energa „Planeta Energii”

Podkreśla pan, że „każde dziecko rodzi się naukowcem”. Jak rodzice i nauczyciele mogą odkrywać i wspierać młode talenty, pobudzać kreatywność swoich pociech? Zrobić na przykład eksperyment z gazowanym napojem – wrzucić do butelki mentosy i czekać na wybuch? Czy to bezpieczne?

Ten eksperyment jest niebezpieczny tylko w tym sensie, że zaleje nam całą kuchnię słodkim napojem. I co z tego? Czy dojdzie do tragedii? Co najwyżej podłoga będzie się kleiła przez trzy dni. Jestem pewien, że dziecko, które coś takiego zobaczy, bardzo chętnie pomoże w sprzątaniu. I będzie opowiadało kolegom i koleżankom w piaskownicy: ja to mam fajnego tatę i supermamę, właśnie wysadziliśmy w powietrze butelkę coca-coli. A jak przy okazji rodzic będzie w stanie przynajmniej w pięciu słowach wytłumaczyć, co się stało, będzie idealnie. To klucz do nauk ścisłych. Nie wzory, liczenie, które są tylko pochodnymi. Pokazując dziecku zaskakujące rzeczy, zjawiska, tłumacząc je, zaszczepiamy w nim ciekawość. A później mówimy: słuchaj, jeżeli chcesz poznać coś głębiej, musisz w to włożyć więcej wysiłku. Załóżmy, że dziecko jeździ chętnie na rowerze, a później rodzic mówi: chcesz zostać kolarzem, więc czeka cię ciężka praca. Dochodzi się do progu, w którym zaczyna się droga pod górkę. Jeśli zaszczepiło mu się w głowie chęć zgłębiania, wysiłku, robienia eksperymentów, poradzi sobie. Tak samo jest z nauką nowego języka. Oczywiste jest, że małe dziecko co chwilę zmienia swoje preferencje. To jest ok. Wśród dziesięciu różnych pasji i zainteresowań zostaje jedna, dwie. Najgorsza sytuacja jest nie wtedy, gdy dziecko zmienia pasje i zainteresowania jak rękawiczki, tylko wtedy, kiedy rodzic, opiekun czy nauczyciel nie dał mu szansy na spróbowanie wszystkiego.

W siódmej edycji programu „Planeta Energii” zwraca się szczególną uwagę na bezpieczeństwo dzieci na drogach oraz konieczność noszenia odblasków po zmroku. Dzieci poznają energię światła odbitego oraz jej zastosowanie. Co chce pan przekazać uczniom jako ambasador programu „Planeta Energii”? Jakich środków, metod pan używa?

Odblaski to dodatkowy element, na który kładziemy nacisk w tej edycji. Przekazujemy konkretną wiedzę, która wiąże się z prądem elektrycznym. Mówimy szerzej – o tym, skąd prąd bierze się w gniazdku, jak jest skonstruowany świat. Jeżeli dziecko nie zrozumie, że są protony, neutrony, elektrony i skąd one się biorą, nie pojmie też, skąd pochodzi prąd. A my chcemy mówić, jak powstaje. Jeśli pominiemy ten element, za chwilę dziecko nie zrozumie, po co historia i histeria związana z oszczędzaniem prądu. Nam się wydaje, że prąd jest jak powietrze – zawsze był, jest i będzie. Więc po co go oszczędzać? A to tak nie działa. Trzeba go wyprodukować i my pokazujemy najmłodszym, skąd jest w nim energia – w największym skrócie. Tylko żeby to powiedzieć, trzeba wyjaśnić strukturę budowy materii. To nie jest nauka wyłącznie o prądzie. Dochodzimy do tego, pokazując dzieciom wiele nieoczywistych aspektów. Dziecko powinno w sposób bezpieczny wykorzystywać technologie, które ma wokół siebie, a przy okazji – co jest dla mnie ważne jako dla fizyka – mieć świadomość, że nauki ścisłe są i praktyczne, i ciekawe. Przecież to nie działa w ten sposób, że przywiązujemy maluchy łańcuchami do kamienia i tylko dlatego one nas słuchają. Tak tłumaczymy zawiłe procesy, że one chcą nas słuchać. Mówimy do klas I, II i III. Mam nadzieję, że przynajmniej część uczniów, gdy skończy trzecią klasę i zacznie brać udział w lekcjach przyrody, pozbędzie się strachu przed przedmiotami ścisłymi.

Jak wytłumaczyłby pan najmłodszym, dlaczego nasze włosy i ubrania – szczególnie swetry – tak elektryzują się zimą?

Najlepszym sposobem jest pokazanie zjawiska elektryzowania się ciał. Pod wpływem różnych czynników, bodźców, na przykład pocierania o siebie, pomiędzy tymi ciałami przechodzą ładunki elektryczne. W jednych miejscach jest ich nadmiar, a w innych niedobór. Natura nie lubi takich nierówności i dąży do tego, by je wyrównać. To charakterystyczne strzelanie przy zdejmowaniu swetra przez głowę to przeskok ładunku. To, że włosy, szczególnie długie, po umyciu są trudne do ułożenia, to efekt tego, że są one naelektryzowane i odpychają się od siebie. To trudne do wytłumaczenia za pomocą machania rękami (śmiech), natomiast można to bardzo łatwo pokazać. W miasteczku Planety Energii właśnie to robimy i wcale nie na jakichś skomplikowanych urządzeniach, tylko na balonach. Gdy się je pociera polarem, one się elektryzują i przyciągają skrawki papieru. Dla dziecka to jest bardzo ciekawe, bo wie co to jest balon, wie czym jest gazeta, ale nigdy nie widziało balona, który przyciąga gazetę. Mamy element powszechnie znany i nagle pojawia się jakieś dziwne i nieoczywiste zachowanie. Co ciekawsze – maluch może w każdej chwili powtórzyć eksperyment w domu. My do tego zachęcamy: pokaż go rodzicom czy rodzeństwu.


Tomasz Rożek - ambasador edukacyjnego programu Grupy Energa „Planeta Energii”

Jakie eksperymenty, np. związane z energią, ale nie tylko, dzieci mogą przeprowadzać w domu?

Budowę materii można pokazać na klockach LEGO, co też jest dla najmłodszych łatwe do zrozumienia, dlatego że wielu z nich bawi się klockami. Wybudowałeś na przykład człowieka lub zamek i to wszystko, ta materia jest skonstruowana z mniejszych klocków. Dziecko o tym wie, bo samo zajmowało się budową. A my mu mówimy, że materia w ogóle jest zbudowana z klocków, a one mają konkretne nazwy – proton, neutron i elektron. I mają swoje ładunki. Wyjaśnianie w ten sposób jest dużo bardziej wartościowe niż rysowanie diagramu m.in. z atomem. To przemawia do starszego ucznia. Do młodszego przemówią klocki.

Fizyka czy matematyka nie są proste, ale – jak już wspominałem – proste nie jest także przepłynięcie basenu, a jednak niektórzy chętnie to robią, bo nie mają genetycznego, wewnętrznego strachu. Wiele przykładów eksperymentów pokazuję na moim fanpage’u „Nauka. To lubię”.

Rozmawiała Katarzyna Gruszczyńska

Poleć ten artykuł znajomym

Przeczytaj także: