SPONSOR GŁÓWNY

Energa

ORGANIZATOR

WP.pl

 

Plebiscyt "Świetlna stolica Polski" zakończony

Wkrótce ogłoszenie wyników

Zobacz galerie

 

Konkurs "Jaśnie galerie" zakończony

Wkrótce ogłoszenie wyników

Zobacz galerie finałową

Turystyka
Jaki aparat najlepiej sprawdzi się na nartach?

Źródło: shutterstock.com | 28.02.2017

Wybierając się na zimowy wypoczynek, często myślimy o zabraniu ze sobą aparatu fotograficznego. Bajeczna sceneria i wspaniała zabawa na stokach uwiecznione na zdjęciach to przecież idealna pamiątka z urlopu. W takim razie jaki aparat najlepiej sprawdzi nam się na nartach i o czym nalezy pamiętać, aby przywieźć z wyjazdu rewelacyjne zdjęcia? Oto kilka wskazówek.

Przede wszystkim zastanówmy się nad najważniejszą kwestią. Czy jedziemy na narty, czy robić zdjęcia? Jeśli chcemy przede wszystkim dobrze bawić się na stoku, potraktujmy aparat jako dodatek, który dobrze jest mieć przy sobie. Spędzamy przecież czas w otoczeniu pięknych górskich krajobrazów, wśród rodziny i znajomych, zatem okazji do zrobienia fajnych pamiątkowych zdjęć na pewno nie zabraknie. Czy potrzebny jest więc nam specjalny aparat i czy nie poradzi sobie ten wbudowany w nasz telefon? Nie ma jednoznaczej odpowiedzi – wariant minimalistyczny to oczywiście telefon, jednak jeśli chcemy mieć lepszej jakości zdjęcia, dzięki np. lepszym obiektywom i móc w pełni panować nad parametrami ekspozycji, wybierzmy normalny aparat fotograficzny.

Zakładając, że na pierwszym miejscu stawiamy jazdę na nartach lub desce oraz komfort, najlepiej wziąć mały i lekki aparat kompaktowy, mieszczący się w kieszeni kurtki. Wtedy po prostu nie będzie nam przeszkadzał. Warto skupić się na robieniu zdjęć, a nie na sprzęcie, którym się je robi. Zawsze będziemy mieli taki aparat pod ręką i jest duża szansa, że nie spóźnimy się z wydobyciem go w najwłaściwszym momencie. Ze stoku chcialibyśmy mieć zdjęcia dynamiczne, dlatego musimy reagować bardzo szybko. W takich sytuacjach idealnie sprawdza się współpraca dotykowego ekranu z szybkoreagującym autofokusem. Przy wyborze aparatu zwróćmy zatem na to uwagę.

Ciężka lustrzanka, do tego jeszcze np. z drugim obiektywem do zmiany, raczej spowoduje, że stracimy tylko czas na wyjęcie jej z plecaka, zaś następnego dnia być może w ogóle nie weźmiemy aparatu na stok. Nie do końca dobrym pomysłem wydają się też kompaktowe uniwersalne telezoomy – są niewiele mniejsze od lustrzanek, a zanim skadrujemy odpowiednio zdjęcie, może już być za późno. Chyba najlepszym rozwiązaniem do wielu sytuacji na stoku okaże się szerokokątny nieduży aparat kompaktowy lub bezlusterkowiec.

Świetnym rozwiązaniem na narty jest też dedykowana kamera sportowa, którą możemy umieścić np. na deskach, kijkach czy kasku i sterować nią za pomocą pilota lub smartfona. Oprócz nagrywania filmów, możemy robić też pojedyncze zdjęcia. Dobrze jest jednak pamiętać o wykonywaniu różnorodnych ujęć.

Podczas jazdy na nartach nasz aparat fotograficzny na pewno będzie narażony na wszelkiego rodzaju wstrząsy, uderzenia, a nawet upadki i zgniecenia. Dlatego niezwykle istotną kwestią jest to, aby tego typu sytuacje były przewidziane przez jego konstruktorów. Wzmocniony korpus i solidna zwarta obudowa to cechy, na które powinniśmy zwrócic uwagę. Jeśli nie posiadamy specjalnego pancernego sprzętu, warto trzymać aparat w przeznaczonym do niego futerale, który w razie czego choć trochę ochroni nasz sprzęt przed uszkodzeniem mechanicznym. Niestety jeśli chodzi o lustrzanki, to na ogół tylko topowe, profesjonalne modele są wzmocnione i odporne na wstrząsy, nie mówiąc już o skomplikowanych w budowie obiektywach.

Oprócz tego, że aparat powienien być wytrzymały, dobrze, gdy będzie jeszcze uszczelniony. Ma to duże znaczenie, gdyż sprzęt może mieć częsty kontakt ze śniegiem. Bardzo istotne jest też odpowiednie obchodzenie się z nim po powrocie ze stoku do ciepłego miejsca - hotelu, restaturacji, czy nawet samochodu. Różnica temperatur na zewnątrz i wewnątrz jest najszęściej bardzo duża i jeśli wyjmiemy zimny aparat w ciepłym miejscu, błyskawicznie skropli się na nim para wodna z powietrza. To tak jak z zaparowanymi okularami po wejściu z ulicy do budynku. Dlatego dobrze jest jeszcze na zewnątrz włożyć aparat do foliowej torebki lub nie wyjmować z futerału od razu, tylko zostawic na jakiś czas, aż do wyrównania się temperatur. Wówczas wilgoć nie dotrze do podzespołów elektroniczcznych w środku.

Pamiętajmy o jeszcze jednej rzeczy – niskiej temperaturze. Na mrozie baterie w aparacie będą się bardzo szybko rozładowywać. Należy zatem mieć ich zapas i trzymać je w wewnętrznej kieszeni kurtki, przy ciele. Trzeba też uważać na to, że na dużym mrozie odporność mechaniczna materiałów np. plastiku może być znacznie zmniejszona, mogą zamarzać smary między podzespołami itp. Zwróćmy zatem uwagę na podany przez producenta zakres temperatur, w jakich możemy używać bezpiecznie sprzętu.

Jakub Czajkowski

 

Partnerem artykułu jest Energa – współorganizator dobroczynnej akcji „Świeć się z Energą”, w ramach której wyróżniane są m.in. najpiękniejsze zdjęcia oddające blask świąteczno-zimowej atmosfery.  Oficjalnym sklepem internetowym akcji jest sklep.energa.pl.

Poleć ten artykuł znajomym