SPONSOR GŁÓWNY

Energa

ORGANIZATOR

WP.pl

 

Plebiscyt "Świetlna stolica Polski" zakończony

Wkrótce ogłoszenie wyników

Zobacz galerie

 

Konkurs "Jaśnie galerie" zakończony

Wkrótce ogłoszenie wyników

Zobacz galerie finałową

Oświetlenie
Nieznana energia. Nietypowe, ciekawe i zaskakujące metody produkcji prądu

Źródło: Pixabay | 27.02.2017

Skąd bierze się prąd, z którego korzystamy, włączając światło czy podłączając różne urządzenia do gniazdek energetycznych? Choć myśląc o produkcji energii, mamy zazwyczaj przed oczami obraz wielkich elektrowni, to poza powszechnie znanymi metodami, jak spalanie paliw kopalnych, energetyka jądrowa czy elektrownie wodne i wiatrowe, istnieje wiele ciekawych, nieoczywistych metod wytwarzania prądu.

Generatory w płytach chodnikowych

Jedną z nich testuje się od niedawna w Las Vegas, gdzie fragmenty chodników zmieniono w generatory. Sam pomysł nie jest nowy, jednak wcześniejsze eksperymenty ograniczały się do pojedynczych płyt, umieszczonych w szczególnie ruchliwych miejscach, jak choćby wejścia do sklepów.

Las Vegas eksperymentuje na większą skalę – poruszający się specjalnymi chodnikami, przechodnie generują tam prąd, używany następnie do zasilnia okolicznego oświetlenia i monitoringu, a także do pobliskich stacji ładowania, gdzie można uzupełnić np. rozładowany akumulator smartfona.

 

Ćwicz i produkuj prąd!

Na podobny pomysł, czyli wykorzystanie ludzi w roli generatorów prądu, wpadli również twórcy siłowni na świeżym powietrzu. Obiekty takie, jak należące do sieci Green Heart siłownie, są w praktyce energetycznie samowystarczalne – jasne oświetlenie placu ćwiczeń i jego okolicy nie wymaga w tym przypadku podłączenia do publicznej sieci.

Tym samym tropem poszli twórcy biurek z pedałami, dzięki którym z jednej strony możemy zadbać o zdrowie, fundując sobie dawkę ruchu w czasie pracy przy komputerze, a z drugiej wyprodukować trochę energii, potrzebnej do zasilenia np. smartfona. Podobne urządzenia znajdziemy również w niektórych kawiarniach albo na lotniskach, gdzie rozwiązano w ten sposób problem poszukiwania przez pasażerów gniazdek, do których mogliby się podłączyć np. podczas oczekiwania na przesiadkę.

 

Energia pływów morskich

A co z produkcją prądu na większą skalę? Tu również nie brakuje nieszablonowych pomysłów, z których część została już wdrożona w życie. Jednym z ciekawszych – biorąc pod uwagę niewykorzystany potencjał – jest energia pływów morskich. Każdego dnia na skutek przyciągania Słońca i Księżyca masy wody przemieszczają się, tworząc różnice poziomów sięgające nawet kilkunastu metrów.

Można je wykorzystać w tzw. elektrowniach pływowych. Pierwszy obiekt tego typu powstał w 1967 roku we Francji. Teoretycznie interesującym źródłem energii są również prądy morskie, jednak na razie na przeszkodzie w ich wykorzystaniu stoją z jednej strony problemy techniczne, a z drugiej obawa, że jakakolwiek ingerencja w system prądów morskich może spowodować trudne do przewidzenia zmiany klimatyczne.

Mniej obaw, ale znacznie więcej problemów technicznych budzi za to wykorzystanie energii fal, jednak do praktycznego wykorzystania tego pomysłu na większą skalę wiedzie jeszcze długa droga.

 

Latające elektrownie

Zamiast w głębiny można za to sięgać do góry. Powód jest prosty – wysoko nad ziemią wieją znacznie silniejsze wiatry niż blisko jej powierzchni, a na wysokości przekraczającej 10 tys. metrów spotykamy prądy strumieniowe – silne, wiejące stale w jednym kierunku wiatry, wykorzystywane m.in. przez lotnictwo pasażerskie do optymalizacji tras przelotów.

W tym kierunku sięga m.in. firma Makani Power, która opracowała latające elektrownie wiatrowe. Jej projekt okazał się na tyle interesujący, że przedsiębiorstwo wraz z całą załogą zostało przejęta przez Google’a, który – jak widać – również ostrzy sobie zęby na wciąż jeszcze dziewiczy obszar pozyskiwania energii.

Nie on jeden – z podobnym zamiarem nosi się firma Altaeros Energies, która z powodzeniem przetestowała już niezwykłą turbinę, umieszczoną wewnątrz specjalnie ukształtowanego sterowca. Co ciekawe, dodatkową funkcją takich latających elektrowni ma być dostarczanie na wybranych obszarach radiowego dostępu do internetu.

 

Słup zamiast turbiny

Intrygująca alternatywą dla turbin wiatrowych są elektrownie wiatrowe działające bez wirnika. Jak to możliwe? Za produkcję prądu odpowiadają w ich przypadku generatory, wyglądające jak wbite w ziemię słupy.

Sekretem wynalazku, opracowanego i testowanego przez firmę Vortex Bladeless, jest wykorzystanie siły wiatru do wprawienia słupów w drgania, wykorzystywane następnie do produkcji prądu. Rozwiązanie to jest na razie w fazie testów, jednak warto zauważyć, że rozwiązuje kluczowe problemy związane z turbinami wiatrowymi, jak hałas i zagrożenie dla przelatujących ptaków.

 

Energia słoneczna

Wykorzystanie energii Słońca wydaje się niezbyt odkrywczym pomysłem. Owszem – sama idea nie jest nowa, ale dopiero od niedawna ogniwa słoneczna mają na tyle wysoką sprawność, by produkcja energii słonecznej miała szansę na masową popularność. To bardzo ważne, bo przez długi czas wytwarzanie paneli słonecznych pochłaniało więcej energii, niż były one w stanie wyprodukować w całym okresie użytkowania. To już, na szczęście, przeszłość.

Co więcej, wizjonerzy tacy jak Elon Musk proponują wykorzystanie paneli słonecznych w nietypowej formie. Jedną z nich jest… produkująca prąd dachówka, charakteryzująca się nie tylko wysoką odpornością na uszkodzenia, ale również gustownym wyglądem, niemającym wiele wspólnego ze stereotypowymi taflami paneli słonecznych.

Kolejną koncepcją, testowaną w niewielkiej skali w różnych miejscach na świecie, są panele słoneczne wbudowane w drogi i chodniki. To ważna innowacja – produkowana przez nie energia posłuży bowiem zarówno do oświetlania szlaków komunikacyjnych, jak i do utrzymywania ich w jak najlepszej kondycji, co oznacza np. podgrzewanie w zimie. Tak, drogi w przyszłości (niedalekiej) nie będą wymagały odśnieżania – same zadbają o to, by były przejezdne i suche.

 - Na jednej z konferencji naukowych spotkałem kiedyś dwóch młodych chłopaków, którzy stworzyli i przetestowali urządzenie produkujące prąd z hałasu. Chłopcy wpadli na pomysł budowy w czasie jednej z szkolnych przerw. Prądu wyprodukowanego w ten sposób było niewiele, a sam patent w życiu by się nie spłacił, ale ważne, że dwóch młodych ludzi inaczej zaczęło myśleć o energii, która nas otacza. Problem z nią polega czasami na tym, że jest jej za mało, by ją pozyskać. Czy alternatywne, oryginalne sposoby produkcji energii mają sens? Nie zawsze, nie wszędzie i nie w każdej sytuacji. Dużego miasta nie da się zasilić, montując w nim specjalne płyty chodnikowe czy słupy, które będą zastępowały turbiny, ale ten ostatni wynalazek już może być zastosowany do zasilania domostwa oddalonego od sieci energetycznej. Koszt doprowadzenia przewodów może być wyższy niż koszt wybudowania oryginalnych generatorów. A więc inwestować w nietypowe elektrownie? Jeżeli mówimy o praktyce, a nie o kreatywnej zabawie (która ma na celu np. zainspirować studentów czy wzbudzić w nich ciekawość), najpierw trzeba dobrze policzyć, czy się to opłaca – mówi dr Tomasz Rożek, fizyk, popularyzator nauki oraz ambasador edukacyjnego programu Grupy Energa „Planeta Energii”.

Prąd wytwarzany przy okazji

Prąd można produkować również przy okazji. Przykładem takiego pomysłu jest wynalazek o nazwie LucidPipe. Jest to turbina zaprojektowana z myślą o umieszczeniu w sieciach wodociągowych, gdzie napędzi ją przepływ tłoczonej rurami wody.

Podobnie działającym przedmiotem, choć produkującym prąd na znacznie mniejszą skalę, jest turystyczna turbina o nazwie Estream. To idealny wynalazek dla turystów czy wędkarzy – wystarczy wrzucić ją do strumienia, by przepływ wody zapewnił nam energię, potrzebną np. do naładowania smartfona albo jakiegoś elektronicznego gadżetu.

Łukasz Michalik

 

Partnerem artykułu jest Energa – współorganizator akcji „Świeć się z Energą” oraz oficjalny sklep internetowy akcji sklep.energa.pl.

Poleć ten artykuł znajomym